nie no nie mogę z kleszczami 🙁
staram sie nie wychodzić z psem i biega tylko po naszym terenie bez krzaczków.
Wczoraj wyszłam mężowi otworzyć bramę i nero wyleciał na drogę.
Podleciał do krzaczka ( to nawet za dużo powiedziane raczej przerośniętej kępy trawy)
Powąchał, obsikał i przybiegł z kleszczem na głowie no jakaś masakra jest.
i jeszcze nerosław w młodzieńczej wylince


i Quantanamera
